Od samego początku nasz wyjazd był bardzo modyfikowany. Wszystko zaczeło się jakoś wiosną, kiedy kolega powiedział, że jedzie na Bałkany. Pamiętam, że odpisałam, że też bym chciała. I jakoś myślałam, że nic nie wypali, że coś mi wyskoczy, a jednak wyszło tak, że pokolei każdy z naszych znajomych odpadał, nawet dzień przed wyjazdem dwie osoby, i tak wybraliśmy się sami, we dwoje, nawet za dobrze się nie znając. Twierdziłam, że pozabijamy się już po kilku dniach, bo nie mieliśmy żadnego planu co dokładnie chcemy zobaczyć, gdzie się zatrzymać. Myśleliśmy głównie o Albanii i Czarnogórze i to conajmniej na 20 dni. Wyszły 4 kraje- Macedonia, Albania, Czarnogóra i Kosowo w niespełna 14 dni, a przejechanych ponad 5200km. Jeśli mialabym przed sobą pytanie, gdzie chciałabyś mieszkać i co było dla Ciebie najciekawszym doświadczeniem życiowym, to myślę, bez wątpienia, że Albania i akurat ten wyjazd. Dotąd miałam problem z akceptacją zdania drugiej osoby. Nigdy generalnie nie byłam z nikim w jakimś związku, bo za szybko się denerwowałam. A tutaj wyćwiczyłam właśnie te pójście na kompromis i przemilczenia niektorych rzeczy, Chociaż też szczerze powiedziawszy, kiedy takie chwile przychodziły, to powtarzałam sobie, że wiedziałam jak to będzie wyglądać i nie moge miec o to pretensji do Piotrka, ponieważ zgodziłam się na wszystko przed wyjazdem, a moje marudzenie raczej nie umiliłoby jemu wakacji.
Niestety stopowanie z chłopakiem idzie troszkę gorzej niż kiedy robią to dwie dziewczyny, i dlatego też pierwszą noc spędziliśmy na stacji benzynowej przed Budapesztem. Spaliśmy w śpiworach między ławkami, a miejscami parkingowymi, gdzie systematycznie ludzie w nocy podjeżdzali świecac nam po oczach. Najciekawszy był jednak widok rano, kiedy przyjechala wycieczka mężczyzn z Turcji, średnia wieku jakies 30-40 lat, i poustawiani w grupkach, co chwile na nas zerkali.
Niestety stopowanie z chłopakiem idzie troszkę gorzej niż kiedy robią to dwie dziewczyny, i dlatego też pierwszą noc spędziliśmy na stacji benzynowej przed Budapesztem. Spaliśmy w śpiworach między ławkami, a miejscami parkingowymi, gdzie systematycznie ludzie w nocy podjeżdzali świecac nam po oczach. Najciekawszy był jednak widok rano, kiedy przyjechala wycieczka mężczyzn z Turcji, średnia wieku jakies 30-40 lat, i poustawiani w grupkach, co chwile na nas zerkali.
6 rano
trochę wulgarne, ale tak niestety kolega reagował, szczególnie, że go chwile przed obudziłam.
Po ogarnięciu się w zatkanej toalecie i zjedzeniu na śniadanie jakiegoś tunczyka z puszki, planowaliśmy (już mniej optymistycznie, bo nie udąło nam się dojechac w 1 dzień do Belgradu) aby własnie dojechać w końcu do Belgradu. Łapanie stopa na autostradzie było trochę trudno, ale w końcu jakiś tir wyhamował. Potem znów stanie na granicy, a następnie parę godzin w Nowym Sadzie (ale za to już w Serbii). Wziął nas taksówkarz, który był ze Skopji. Nie planowaliśmy zobaczyć Macedonii, ale skoro trafiła się okazja to wylądowlaiśmy koło 23 w hostelu w stolicy.
Na dowód tego, że wszędzie można spotkać polaków, ten akurat hostel był prowadzony przez pół polaka (mama polka, ojciec macedończyk). trochę nocy spędziłam juz w hostelach, ale chyba w żadnym nie spotkałam tak ciekawej atmosfery stworzonej przez ludzi różnych narodowości.
Mając podany tylko adres hostleu, myślę, że sama nigdy bym do niego nie trafiła w tak ściśniętych uliczkach.
Uliczne księgarnie/biblioteki, sama nie wiem
Całe miasto jest w budowie
Na każdym rogu można było spotkać tego typu pomniki, i to nie tylko w ścisłym centrum
Dom Matki Teresy
Grający w szachy
Czyścibuty
Z naszym gospodarzem pół polakiem i jego żoną, macedonką.

