To finał. Ostatni wpis, kiedy to już prawie zapomniałam o Irlandii. Cork był jednym wielkim niewypałem ze względu na hostów. Zobaczyliśmy ulicę Świętego Patryka(o ile sie nie mylę), uniwersytet i katedrę. W sumie zwiedziliśmy znacznie więcej, przez to, że oszczędzaliśmy na biletach i chodziliśmy na wylotówki w celu złapania stopa. Tak więc wiem, że jest tam duży budynek Heinekena, jedna ulica, tak pionowa, jak w San Francisco.
Zdjęcia również podzielę osobno na moje i Gosi.
Zacznijmy od Gosi!
wewnątrz jednego budynku uniwersytetu
Teraz moja kolej. Uzupełniam tylko, gdyż fotografowałyśmy głównie te same rzeczy.
Gosia robi zdjęcie śmieciom
ogłoszenie w oknie
myślę, że u nas na dworze jest cieplej niż u nich w mieszkaniu.Ciekawie było wzięcie prysznica;)
I tym bym zakończyła. Na pewno jeszcze tam kiedyś wrócę, chociażby po to by zobaczyć klify.
Btw. czytając to co piszę, trochę wydaje mi się, że ejst to nie po polsku. Przepraszam. Może już późna godzina, a nie umiem wyczuć czy brzmi to dobrze, czy też nie.