Jak co tydzien, niedziela i poniedzialek jest dla czasem keidy moge robic co chcę. Będąc tutaj od 2 mc, jest to pierwszy raz kiedy postanowilam, ze zostane w Oudenbosch i po prostu się wyśpię.
Miałam w planach zostanie w łóżko, oglądanie sex in the city, naukę angielskiego, czytanie blogów osób, które podróżuja oraz suzkanie tanich biletow lotniczych, totalny offfffff. Ale jak wstalam kolo 12, zobaczylam, ze jednak jest cudowna pogoda i nie wypada siedziec w domu. Dlatego też poszlam z Lindą do Bazyliki;)
I pomyslec, że mieszkając w tak małym miasteczku, gdzie każdy się zna, mając 2 lub 3 supermarkety (wielkosci duzej Biedronki albo Lidla, ale za to stanowczo lepiej zaopatrzone, np popularny albert heijn), masz replike Bazyliki z Rzymu.
Od ponad miesiąca całe wnętrze jest ołożone takimi rzeczami. Nie rozumiem przesłania niestety, a do tej pory nie miałam tez okazji aby kogos się o to spytac.
Smutna jest jakos zdjec, ale planuję w Polsce kupic już lepszy, o ile znajdę fundusze, albo rodzice... ah.
Wybrałam się z Lindą do supermarketu pokazac jej, ze mogę sobie kupic placki ziemniaczane w proszku albo flaczki ze słoika. Obok stanął jeden chłopak i patrzy się dziwnie na mnie, pomyślałam- oczywiscie jestes z Polski. Zaczela się rozmowa i musze przyznac, że jest peirwszym polakiem, którego spotkałam tutaj i nie usłyszałam przeklenstw, ani tego, że pracuje w okolicy (co mozna rozumiec, pracuję na jednej z farm). Mieszka i uczy się w pobliskiej miejscowosci. Brawo, oby więcej tutaj takich osob ;)
Odkryłam też najlepsze piwo, które mogłabym pic od rana do wieczora, ma tlyko 3%.
Wczoraj zmieniłam pokoj. Musialam pożegnac dwupoziomowy i przeniesc się do pokoju po jednym z chłopców. Na szczescie łózko te same. Jest znacznie mniejszy, widok z okna juz nie na bazylike, a wlansie taki:
Półmetek bycia au pair już za mną, ale czuję, ze odkryłam już wszystko tutaj. Dobra kawiarnie, bazylikę, okoliczne miejscowosci. Poznałam naturę holendrów, ich jedzenie, natrętnych turków, trochę słownictwa. Mogłabym wracac, ale niekoniecznie do Polski. Może inaczej, przeniesc się gdzie indziej. Jedynie trzymaja mnei tutaj dzieci i rodzina, która jest naprawdę wspaniała. Obawiam się tlyko o Phoebe. spędzmay duzo czasu i ona uważa mnie za swoja mamę. A tak byc raczej nie powinno... Czesto slysze jak mowi do mnie mama albo majac mnie i hostke w okolicy, zawsze wybiera mnie. Oj, będzie płacz we wrześniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz