W międzyczasie Phoebe miała urodziny. Typowe przyjęcie. Ciastko upieczone przeze mnie, chipsy, bagietki z salatkami i kawa, kto woli. Plus początek ogarnięcia domu- 2 godizny przed przyjsciem gosci.
Nowe pomysły- poprawa matury za rok i studia w Szkocji. Co jeszcze mi przyjdzie do głowy?
Solenizantka, plus moje ciasto, które niestety nie wyszlo, ale zjedli, bo nic innego nie było;)
Okropna jakosc, ale bardzo trudno mi wychodzi fotografowanie dzieci. Z drugiej strony, zobaczycie ogromną masę ich zdjęc, ponieważ, mimo wszystko je lubię.
Próba zainteresowania małej Amsterdamem.
Moja nowa koleżanka z Łotwy.
I tak dzień w dzień, póki jest pogoda;)
mala jest urocza! :)
OdpowiedzUsuń